Stanisław Baj

Baj Stanisław

Stanisław Baj urodził się w 1953 r. w Dołhobrodach nad Bugiem. Studia artystyczne odbył w latach 1972 - 1978 w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Malarstwa. Dyplom z wyróżnieniem uzyskał w 1978r. u profesora Ludwika Maciąga. Profesor Warszawskiej Akademii Sztuk Pieknych. Prowadzi Pracownię Rysunku na Wydziale Malarstwa w Warszawskiej Akademii Sztuk Pieknych.

Malarstwo Stanisława Baja jest

...manifestem twórczym wyrażającym się
w spójności autopsyjnych doznań
ciężaru życia
ludzi wpisanych w pejzaż
zanikającej już
wsi polskiej... 

Zbysław Maciejewski

Stanisław Baj u progu swej drogi do sztuki, do malarstwa zawierzył sobie, swoim dołhobrodzkim, podlaskim korzeniom. Komu może dziś na terenie sztuki zawierzyć artysta jak nie sobie, by sensownie poruszać się we współczesnym labiryncie artystycznym!
Tematykę i problemy dla swoich twórczych penetracji odnalazł w swej rodzinnej nadbużańskiej miejscowości Dołhobrody na Podlasiu, gdzie odszukał skarbnicę hierarchii wartości. Jako malarz od początku zrezygnował z tzw. wielkich tematów, wybierając na motywy swoich obrazów najbliższych sąsiadów, ale i mieszkańców pobliskiej zagrody. Zrezygnował też z arystokratyzmu koloru przez dziesięciolecia pielęgnowanego przez spadkobierców poimpresjonistycznej świetlno-barwnej czystości malarskiej materii, na rzecz zgaszonych, ciemnych zieleni, ziemistych ugrów, brązów z rzadka prześwietlanych nagłym błyskiem świetlistości czy niebiańskością błękitów. Stąd zapewne bliżsi mu są malarze baroku: Frans Hals i Michelangelo Merisi da Caravaggio, czy romantycy Theodore Gericault i Piotr Michałowski, a z późniejszych - Ferdynand Ruszczyc. Można powiedzieć, że maluje „ciemne" obrazy, dając wyraz niedoli swoich pobratymców na miarę swoich uczuć, a nie malarskich czy też artystycznych interesów.
Swoje życiowe i malarskie uczucia związał z tutejszym pejzażem i tutejszymi ludźmi, z prostotą prawdy natury (stworzonej i tworzącej) przed finezją artystycznej kreacji.
Ulubione portrety podlaskich chłopów są, pomimo ich jednostkowości, uogólnionymi wizerunkami reprezentantów tej oswojonej przez siebie grupy społecznej, są esencją surowej, „ciosanej" chłopowatości. Nie są to optymistyczne wizerunki ludzi, przed którymi jawi się jakaś nadzieja ... chociaż „organicznie wpisane w przyrodę wsi", w jej przemijanie, a jednocześnie swoiste w swej swojskości, statycznie trwające w swojej tajemniczej, beznadziejnej ponadczasowości, pomimo, a nawet wbrew temu, że skazane na odejście.
Również „wymyślone" przez twórcę monumentalne i ascetyczne zarazem, swojskie, nadbużańskie pejzaże są pełne „ciemnych" tajemnic, głębi złamanychwodnych toni, które tylko zjawiskowe światło może zgłębić, ale i ono nie ma swojego źródła zewnętrznego, raczej w samych obrazach szukać go należy. W obrazach realizm sensu, znaczeń i odniesień łączy się z syntetyzmem nieco szkicowej formy bliższej symbolizującej tradycji malarskiej. Jego malarskie widzenie filtrowane jest przez wiedzę o motywie, problemie i uczucia z nim związane, oczyszczane przez wrażliwość nie tylko estetyczną, ale i etyczną, zwyczajnie ludzką. Malarstwo jego jest zatem nieustającym potwierdzaniem własnej tożsamości.
Stanisław Baj w swej twórczości nie stosuje „chłopomańskiego" dystansu; widzi, czuje i maluje od wewnątrz, „od środka" podług sensu codzienności, a nie świątecznej pozy. Łatwiej wówczas uchwycić następstwo czasu. Czyni to najprostszymi narzędziami, zwyczajnym gestem impasto na płótnie kładzionym, wyciągając z cienia swoich pejzaży - modeli - dołhobrodzkich sąsiadów, oślepiając ich niespodziewaną smugą światła swojego malarstwa, którego byli niezwyczajni. Może z czasem, przynajmniej częściowo już się z tym oswoili, a nawet trochę polubili, przynajmniej z szacunku dla autora, profesora malarza. Coś w tej eschatologii jest ze świata Pietera Bruegela Starszego. Lustra jednak są całkiem inne. Piękno nie musi być ładne. A poza tym, to człowiek umiera, a obraz pozostaje. W pejzażach St. Baja to właśnie w lustrach wodnych jest iluzja prawdziwej przestrzeni. Ponad nimi realny monumentalizm tego co realne: melancholii, trwania bez nadziei w beznadziei. Synteza mentalna trudu człowieczego wpisanego w pejzaż, wdeptanego w ziemię wedle swoiście pojmowanej symbiozy. Patrząc na obrazy St. Baja można uwierzyć w sens malarstwa dotykający bezsensu egzystencji.

Marian Rumin
  • ORGANIZATOR:

  • PATRONAT:

  •  

  • PARTNERZY:

  •