Marzena Zacharewicz - ''Kamyki w ustach''

Marzena Zacharewicz, jako laureatka I Ogólnopolskiego Konkursu Rysunkowego im. S. Żechowskiego, zapre-zentowała w Galerii „U Jaksy” swoją indywidualną wystawę. Przedstawione prace pochodziły głównie z cyklu pt.: „Kamyki w ustach”, na który składały się rysunkowe kompozycje budowane z precyzyjnie układanych i kadro-wanych kamieni, położonych na miękkiej trawie czy drewnianych deskach. 

Intrygujący tytuł cyklu zwraca uwagę na symboliczny wymiar plastycznych kompozycji. „Kamyki w ustach” z jednej strony utrudniają mówienie, a więc codzienną komunikację międzyludzką. Z drugiej zaś strony przywołują interpretację porównującą sam kamień do słowa włożonego w usta, a więc znaczącego symbolu. Można by rzec: to wyraz, który ugrzązł w gardle, bo w połowie wypowiedzi okazał się niewystarczająco trafny czy niewłaściwy dla okoliczności. 

Poszukiwanie głębszej symboliki podąża również za wyborem techniki rysunkowej. Artystka używa białej kredki na czarnym papierze. Rysując przechodzi zatem od czerni do rozświetlenia, uzyskując stopniowo coraz jaśniejsze punkty kompozycji. Przejście to od ciemności do światła bliskie jest w założeniu zasadzie pisania ikon, dla których powiązane jest bezpośrednio z materią sacrum, które usiłuje pokazać i którego jednocześnie jest częścią. Główną regułą kompozycyjną cyklu jest zasada kontrastu. Przeciwstawne zestawienia dotyczą operowania czernią i bielą, cieniem i światłem, ale też faktur miękkich i chropowatych, materii ożywionej i nieożywionej, kształtów obłych i graniastych czy już samych geometrycznych układów zastosowanych w porządku elementów natury.

Kompozycje z kamieni wywołują również swym wyglądem skojarzenia ze słynnym Stonehenge i jego mitycznym wymiarem zamkniętym w sakralnym ceremoniale. Jako, że są to jednak małe kamyki, ułożone na źdźbłach trawy czy drewnianych deskach, a nie ogromne głazy, to także poziom odczytywania pozostaje w mikrosferze osobistej mitologii, próbującej porządkować własny Kosmos. Kamienie różnej wielkości, faktury, koloru układają się w spiralne labirynty, czworoboki, kręgi, rzędy. Pozostają we wzajemnej zależności względem siebie, rzucanych cieni i stosunku do podłoża, na którym się znalazły. To małe, osobiste Stonehenge tworzy prywatny mikrokosmos, z jego przenikającymi się sferami sacrum i profanum; staraniami odkrycia i wyrażenia istoty Świata narysowanym w ascetycznym technicznie monochromatycznym graficznym znaku. /A. Marczewska/

Galeria zdjęć: Kamyki w ustach

  • ORGANIZATOR:

  • PATRONAT:

  •  

  • PARTNERZY:

  •